Większość z nas nie rozpoczyna dnia bez filiżanki gorącej kawy lub herbaty, jednak oprócz dodatkowej dawki energii mają
piątek, 26 listopad 2010 23:00

W czarnym atramencie

Written by Olaf Czubla
Rate this item
(0 votes)

Moda zmienia się nieustannie, a wraz z nią - trzeba zaznaczyć, że wtórnie - ewoluują gusta. Ładne coraz częściej jest nie to, co ładne, ale to, co modne. W tej sytuacji trudno spodziewać się, że produkt spoza głównego nurtu miałby szansę przebić się i zaistnieć na rynku. Tak było z Encre Noir od Lalique. Perfumami nie dość, że bardzo udanymi, to na dodatek - w stosunku do innych propozycji - niezbyt drogimi. Tymczasem męska wersja Encre nieśmiało błąka się po niższych partiach rankingów sprzedaży, natomiast damska... Czytelników wypadałoby teraz poinformować, że damska wersja - Encre Noir pour Elle - w ogóle istnieje. Co więc "poszło nie tak"?

 

 

Nietrafiony najwyraźniej okazał się charakter perfum, co dobitnie odzwierciedliły wyniki zwłaszcza kompozycji dla kobiet. Zapach - z założenia ciężki, elegancki, by nie powiedzieć: masywny - zupełnie nie trafił w konwencję propagowaną przez najliczniej reprezentowane domy mody. Był, przypomnijmy, rok 2006, a więc czas, kiedy na rynku dominacja lekkich i delikatnych perfum przerodziła się w despotyzm. Czy w tej sytuacji, mając za konkurencję "Słoneczne ciepełko" Escady, "W głąb ciebie" Kleina czy "Tani i szykowny" Moschino, przebić mógł się "Czarny atrament" Lalique?

 

Nie mógł, dlatego dzisiaj, po czterech latach od rynkowego debiutu, propozycja Lalique pełni funkcję może nie tyle niszową, co z pewnością alternatywną. Męska wersja powstała z połączenia nut cyprysu w otwarciu, wetywerii w sercu oraz piżma i drzewa kaszmirowego w podstawie. Nathalie Lorson, autorka Encre Noire - postawiła na zwięzłość, co - zapewne - w każdym innym czasie okazałoby się strzałem w dziesiątkę. Ale nie w 2006 roku.

 

Encre Noir pour Elle zaprezentowano trzy lata później. Zmieniło się wiele, poczynając od autorki, którą - w przypadku kompozycji dla kobiet - została Christine Nagel. Niestety, choć z rozmysłem, zmienił się także charakter perfum. Mimo iż opakowanie pozostało czarne, proste i efektowne, okazało się najzwyczajniej zdradliwe i mylące, bowiem z "mrocznego charakteru" męskiej kompozycji nie ma tu nic. Zapach jest dużo delikatniejszy, lżejszy - a więc dużo lepiej trafiający w dzisiejsze gusta. Tylko jednego nie sposób zrozumieć - dlaczego to wciąż Encre Noir?

Partnerzy:
Handsomemen.pl Tworzenie stron Joomla Powabna.com Pierwsze objawy ciąży Free Ebooks & Audiobooks Zostań PARTNEREM